Karsibór, Łowcy Świtów na krańcu wyspy

 

Zaczęło się jak zwykle:
– dawno nie robiliśmy jakiegoś wschodu, może w sobotę.
– no tak, jesień ucieka, nie ma na co czekać. Szmaragdowe tym razem ?
Połączenie Szmaragdowe i wchód słońca trochę dziwne ale … czemu nie. Po przestudiowaniu wschodów i zachodów okazało się, że jest mała szansa ujrzeć tarczę słoneczną nad  jeziorem, ale w maju i czerwcu. My tyle czekać nie mamy zamiaru. Termin dopięty, lecimy na wschód (słońca oczywiście). Poranek przywitał nas wilgocią i zachmurzonym niebem. Mimo to, bez filtra połówkowego trudno było nieba nie przepalić. Na jesień w tym miejscu zawsze można liczyć. Dookoła same drzewa liściaste, trochę buków, co nie co klonów, gwarantują jesienne kolory najlepszej jakości. Runda dookoła jeziora pozwoliła użyć tak rybiego oka jak i teleobiektywu. Wizyta na punkcie widokowym „Wzgórze Akademickie” o tej porze nie przyniosła pożądanego efektu wow, za to odkryła potencjał miejsca o zachodzie słońca. O godzinie dziewiątej można było śmiało zakończyć plener, zadawalając się kadrami wypełnionymi jesiennymi kolorami. Ale czy tak postępują Łowcy Świtów ? Niedosyt był przeogromny. Jedziemy na północ. Propozycja dosyć bezpieczna bo kierunek północny ma swój konkretnie określony koniec wyznaczony linią brzegową morza. Po kilku(nastu) przystankach wymuszonych okrzykiem „jaaaa to muszę sfotografować” znaleźliśmy się na Karsiborskiej wyspie z zamiarem dotarcia na falochron którym rozpoczyna się Kanał Piastowski od strony Zalewu Szczecińskiego. I tym sposobem zastał nas zachód słońca.


zdjęcia: Jan Monkiewicz, Tomasz Przywecki
tekst i opracowanie: Tomasz Przywecki

Dodaj komentarz