No i popędziliśmy na skrzydłach wiatru, a właściwie cyklonu. Drobne problemy z synchronizacją związane ze zmianą czasu z letniego na zimowy okazały się niczym w porównaniu ze stu dwudziestoma kilometrami w towarzystwie cyklonu Grzegorz. Rzucał nam Grzesiek kłody pod nogi, równocześnie sypiąc piach w oczy. Na nic jednak jego starania, dopadliśmy go jeszcze przed wschodem słońca w Niechorzu. Łowcy Świtów zawsze dopinają swego. Dodatkowo, byliśmy umówieni z Migawką w pobliskim Trzęsaczu. Zakładany wcześniej spacer plażą był niemożliwy. Neptun walcząc z Grzegorzem zalał plażę do samego klifu. Tylko falochron u podnóża latarni zdawał się być niewzruszony, jakby przewidywał rychłe zwycięstwo Neptuna. Ryk spienionych grzywaczy dosiadanych przez wicher budził wielki szacunek dla żywiołów które urządziły to swoiste rodeo.


zdjęcia: Marek Grum, Jan Monkiewicz, Tomasz Przywecki, Piotr Sokołowski
tekst i opracowanie: Tomasz Przywecki
film i muzyka: Tomasz Przywecki

Dodaj komentarz